sprzedamy adres www - kontakt -
bigcentrum(nospam)wp.pl, 0692851633, gg 6543222
|
Polacy piją coraz więcej wody
mineralnej i źródlanej - to kolejny obyczaj, który
przywozimy do kraju z zagranicznych wojaży. W produkcji wód
jesteśmy już piątą potęgą w Europie.
Mimo że chłodne lato nie sprzyjało sprzedaży napojów, z
obliczeń firmy badawczej Euromonitor International wynika,
że do końca 2008 r. Polacy wydadzą na wodę mineralną
3,1 mld zł. To 400 mln więcej niż przed rokiem. W następnych
latach rynek ma rosnąć w tempie 200 mln zł rocznie.
Dlaczego pijemy coraz więcej? Woda mineralna uchodzi za napój
zdrowy i naturalny, a w Polsce upowszechnia się podpatrzona
na Zachodzie moda na zdrowy tryb życia. Do picia mineralnej
jesteśmy też mocno namawiani przez telewizyjne reklamy -
największe koncerny przeznaczają na ten cel nawet po 20
mln zł rocznie.
komputery, internet
-Pierwsza reklama Windows Phone 7
-Marvell Moby - tablet za 99 USD
-10 milionów pikseli w projektorze JVC DLA-SH7NLG
-Fresh UI 8.51 - centrum sterowania systemem
-Cortland na targach FILM VIDEO FOTO 2010
-Galeria: 7 gadżetów które będą hitem 2010 roku
-Google łata Chrome'a tuż przed rozpoczęciem Pwn2Own
-Mniejsze wymagania sprzętowe dla trybu XP systemu Windows 7
-Wielki Brat w Sieci
-Apple poszukuje treści dla iPada
Polskim rynkiem rządzą wielkie międzynarodowe
firmy, które przejęły kluczowe rodzime marki. Liderem
jest Danone, który ma w ofercie najlepiej sprzedającą się
polską wodę mineralną Żywiec Zdrój (ok. 16 proc. udziału
w rynku). W czołówce są też Nestlé (Nałęczowianka) i
Coca-Cola (Kropla Beskidu). Na lidera wśród mniejszych
producentów wyrósł Nałęczów Zdrój, producent
Cisowianki. Obecnie jest to druga marka na rynku.
Każdego roku z taśm naszych rozlewni zjeżdża 2,35 mld
litrów wody, z czego ok. 10 proc. trafia na eksport (głównie
do USA, Kanady i Niemiec), a reszta do naszych sklepów.
Money.pl podaje, że przeciętny Polak wypija rocznie 61
litrów wody mineralnej. To o 20 litrów więcej niż 10 lat
temu.
Rynek wciąż jest bardzo perspektywiczny. Choć mineralnej
pijemy coraz więcej, to nadal pozostajemy daleko w tyle za
Europą. Przeciętny mieszkaniec naszego kontynentu wypija
rocznie 105 litrów. Żyjący w gorącym klimacie Włoch - aż
198 litrów. W Polsce mineralna przegrywa też na razie z
alkoholem. 3 mld zł wydane na wodę to niewiele w porównaniu
z 21 mld zł przeznaczanymi każdego roku na wódkę, wino i
piwo.
POLSKA Gazeta Krakowska
Tomasz Dąbrowski
|
Mamy
już oficjalne rządowe zapowiedzi podwyżek cen energii
elektrycznej, gazu, wody, wyrobów tytoniowych, żywności
i LPG –
i to już w nadchodzących miesiącach. Nieprawdziwe są
więc zapowiedzi Ministerstwa Finansów, że inflacja będzie
rosła tylko do końca sierpnia, a potem zacznie spadać.
Dlaczego miałoby się tak stać? Ceny w Polsce rosną
najszybciej w Europie. Brakuje jednak skutecznych reakcji
rządu, które mogłyby przyhamować drastyczne dojenie
polskiego konsumenta.
Inflacja w Niemczech wynosi dziś 3,3 proc. Obiady dla
najuboższych za jedno euro robią tam furorę, a
niemieccy emeryci kupują od rolników warzywa i owoce na
polach, bo na zakupy w sklepach już ich nie stać. W
Niemczech funkcjonują już dotacje do energii i czynszu
dla najuboższych, wliczone do zasiłków, a zasiłek dla
bezrobotnych wynosi aż 700 euro. Według danych
niemieckich gospodarstw domowych, żywność zdrożała aż
o 40 proc. w stosunku do 2007 r. Na Słowacji, w związku
z wprowadzeniem euro, rząd przyjął ustawę dającą mu
prawo do ustalania cen detalicznych na towary i usługi, a
nawet konfiskatę zagranicznych firm, gdyby drastycznie
podnosiły ceny, w tym głównie ceny energii. We Włoszech
ochroniarze pilnują półek sklepowych przed głodnymi
emerytami. Polska najdroższa
Dziś w Polsce w wielu branżach i asortymentach ceny są
często znacznie wyższe niż w innych bogatych krajach UE.
Począwszy od samochodów, skończywszy na żywności i
materiałach budowlanych. Jesteśmy wręcz bombardowani
podwyżkami i to praktycznie bez przerwy od 2007 r. Między
bajki można włożyć opinie analityków bankowych o
jedynie kilkuprocentowym wzroście cen w II półroczu.
Sprowadzanie zza granicy
Polscy konsumenci, chcąc uniknąć bezpardonowego
wyzysku, próbują kupować poza granicami, a to w Ameryce
samochody, wino i makarony we Włoszech, odzież i
kosmetyki w Niemczech. Tylko w lipcu trafiło do Polski
137 tys. używanych samochodów z zagranicy, ale przybywa
też coraz więcej nowych importowanych aut, kupionych za
granicą. Do końca roku przekroczymy gigantyczną granicę
miliona importowanych pojazdów. Powodem jest silny złoty
i wciąż drogie auta w salonach. Ceny te w Polsce są
jednymi z najwyższych w Europie w przeciwieństwie do
zarobków.
Według GUS-u zarobki aż ponad 65 proc. Polaków nie
przekraczają średniej ok. 3 000 zł. 5 proc. otrzymuje
wynagrodzenie na poziomie płacy minimalnej, ok. 1200 zł.
50 proc. Polaków nie zarabia więcej niż 2200 zł –
czyli ok. 700 euro – na poziomie zasiłku dla
bezrobotnych w Niemczech. A średnie zarobki w starej Unii
to ok. 1500 – 2500 euro. Co prawda mamy 12 tys. nowych
milionerów w Polsce, ale to oczywiście nie rozwiązuje
naszych problemów.
Pensja na jedzenie
Już dziś przeciętna polska rodzina wydaje na żywność
ok. 30 proc. swoich dochodów, niemiecka zaledwie 10
proc., a węgierska ok. 10 – 12 proc. Mięso wieprzowe
na jesieni może zdrożeć o 20 proc. i będzie to kolejny
wzrost cen w tym roku. Jabłka w skupie kosztują 18 –
20 gr, w sklepie 2,5 – 3 zł. Zdrożeją jesienią: mąka,
wyroby mączne, pieczywo i makarony. Szacuje się, że
ceny warzyw wzrosną również o 15 – 20 proc. W grudniu
mogą być wyższe o 40 – 50 proc. niż w 2007 r. Nie każdego
będzie stać na przysłowiowy szczypiorek. Bardzo drogie
są w Polsce kosmetyki, często dużo droższe niż w
wielu krajach UE, nawet o kilkadziesiąt procent. Nawet o
50 proc. są tańsze perfumy w Niemczech. Papierosy podrożeją
o 50 proc. Paczka Marlboro za 12 zł stanie się faktem.
Jeśli minister Sawicki, dbając o losy producentów i
zagranicznych przetwórców rolnych, chce wprowadzić cła
ochronne na import taniego zboża, mamy gwarantowany
wzrost cen mąki i produktów zbożowych.
Koncerny w formie
Ropa na świecie wyraźnie potaniała: ze 150 USD za baryłkę
do 112. Tymczasem ceny benzyny i oleju napędowego na
stacjach niewiele. Za to zyski Orlenu i Lotosu za pierwsze
półrocze są gigantyczne. Pierwszego wzrosły o 40
proc., drugiego o 70 proc. Obniżki na polskich stacjach o
5 – 7 gr to znikome redukcje. W wielu krajach Unii możemy
zatankować zdecydowanie taniej. Również banki wyciskają
z nas bezpardonowo pieniądze. Ich usługi w Polsce są
jednymi z najdroższych w Europie. W ciągu I półrocza
2008 r. podstawowa stopa referencyjna NBP wzrosła o 2 pkt.
proc. Tymczasem średnie oprocentowanie lokat w bankach
wzrosło jedynie o 1,1 pkt. proc., a w tym samym czasie
oprocentowanie kredytów hipotecznych wzrosło już o 1,5
proc., średnio gdzieś do 7 proc., przy inflacji średnio
ok. 4 – proc. To oczywiście inflacja oficjalna, bo ta
realna może sięgać 9,5 – 10 proc.
|
|